natasqua
natasqua.blog.interia.pl
Notki
mała dygraesja 2007-11-27
jakby ktoś był ciekawy jakie dziwne rzeczy trzeba tworzyć na zajęcia w instytucie lingwistyki stosowanej uw,  to zapraszam do kliknięcia na link:
http://pl.youtube.com/watch?v=PMLstxFXzCI
nowe więzienie 2007-11-21
2007-11-21
Rybka rzeczywiście lubi pływać, więc Rybki długo nie było, oj długo... za długo!

Rybka zdążyła przez czas swojej nieobecności zmienić środowisko życia z miasta X na miasto Y, które okazało się miejscem nie mniej dziwnym, ale za to na pewno bardziej zimnym... brr. Niedźwiedzi jeszcze nie spotkałam, ale małe "linuxy" to i owszem :).

Co się tyczy Alcatraz, to więzienie musiałam zmienić i to na takie o podwyższonym rygorze. (Na pewno maczała w tym palce Tirówa.) Ciało naukowe stanowi tam banda psycholi w stylu light (bardzo popularne ostatnimi czasy słowo). Ale oni nie są tu akurat najważniejsi... . Głównym ośrodkiem i przyczyną mych wszelkich nieszczęść jest budynek mojego nowego miejsca kaźni. Ale o tym będzie osobna notka i to zapewne nie jedna, ponieważ postanowiłam zbadać jaki wpływ ma ten budynek na zdrowie psychiczne i fizyczne ludzi w nim przebywających. I prawie dokładnie o tym będzie teraz ten blog. "Prawie", ponieważ nie omieszkam wspomnieć także o innych, bardziej radosnych, aspektach Rybiej egzystencji ;). No i oczywiście powróci motyw Helli, która rozszerzyła swe wpływy na Kraków i trzęsie obecnie ujotem, a przy okazji postanowiła wskrzesić Smoka Wawelskiego i przejąć panowanie nad światem ( odradzam zapuszczanie się w podziemia Collegium Maius, ponieważ Hella weszła już w komitywę z Bazyliszkiem).

Tak więc o tym wszystkim już wkrótce. :)
2007-03-27
nataszka postanowiła powrócić do pisania bloga-tylko teraz to będą przygody pewnej Rybki z Alcatraz ;]
(...) 2006-04-08
  - CO SIE TU DZIEJE?- rzucila w przestrzen.
misie jednak nie zwrocily na nia najmniejszej uwagi, nie zdajac sobie sprawy, ze wlasnie w tym momencie pogrzebaly psa. jeden z nich, ignorujac obecnosc Irenki, zabral sie wlasnie za szturmowanie wejscia.
coraz bardziej podirytowana Bobrus krzyknela:
  - USPOKUJ SIE!!!
misio ani myslal posluchac i w ramach demonstracji polal sciany alcatraz obfita dawka moczu.
  - POWIEDZIALAM, USPOKUJ SIE!!! - powtorzyla ostrym jak brzytwa glosem.
niedziwedz tylko popatrzyl na nia z pogarda.
tego juz bylo za wiele! ''kobiecie z  zelaza'' puscily nerwy i zza pazuchy wyciagnela granat.
  - CZY WIDZISZ CO TU MAM? GRANAT!!! ZARAZ PRZEKONASZ SIE CO TO ZNACZY ZE MNA ZADZIERAC!
w jej slady podazyla takze  gadajaca papuga, ktora przygladala sie calej tej sytuacji milczac.wyjela spod skrzydla bazuke i wycelowawszy w niedzwiedzia powiedziala z lekkim rosyjskim akcentem:
  - odsun sie szmato, bo cie zajebie bez mydla, pfu...- oznajmila, spluwajac przy tym z wprawa.
misiowi galy wyszly na wierzch, a szczeka poddala sie sile grawitacji. zdziwienie i strach sparalizowaly go do tego stopnia, ze nie mogl sie poruszyc. wiedzial, ze musi sie ratowac, lecz jego tepy mozg jak na zlosc jeszcze bardziej zwolnil obroty.
  jeden falszywy ruch i zginiesz, pfu pfu..- krzyczala dalej podniecona papuga.
misiek z wrodzona mu tepota i nabyta desperacja rzucil sie w kierunku napastniczek. Inspektor Bobrus cisnela granatem, a pare w lapach to ona miala! alcatraz zatrzeslo sie w posadach. szklo polecialo z okien, kraty  wygiely sie, fala uderzeniowa spowodowala wyssanie galek ocznych u paru wscibskich gapiow, ktorzy wylezli ze swych cieplych domow, poszukujac sensacji. przed schodami utworzyl sie dwumetrowej glebokosci lej.
  - NIEDOBRY MISIO!!!- skwitowala Bobrus- CHOLERA, PAZNOKIEC MI SIE POLAMAL!!!- dodala.
tak wiec bylismy uratowanii!!!
(...) 2006-04-08
  zaparkowawszy swego pink cadilaca skierowala sie do glownego wejscia,przed ktorym koczowaly rozbestwione niedzwiedzie polarne. Bobrus popatrzyla na nie doskonale obojetnym wzrokiem. tak sie przynajmniej sie misiom zdawalo. ten wzrok tylko z pozoru wydawal sie zimny i obojetny, poniewaz z kobiecym mozgu Irenki, ukrytym pod czarnymi bujnymi lokami pecznala, jak ziarenko fasoli polane ciepla woda, zadza posiadania takiego pieknego bialego futra. jej wyobraznia zazela sie napedzac jak perpetum mobile. wyobrarzala sobie najrozniejsze sytuacje ze soba i futrem w rolach glownych. oto na przykald wkracza do mieszkania swega lubego odziana tylko w futro i rozowe szpilki. pod spodem nie ma nic. naglym, niespodziewanym ruchem zrywa z siebie futerko i staje przed nim jak ja Pan Bog stworzyl, a jemu z wrazeinia wypada sztuczna szczeka i rozpryskuje sie w drobny mak...
no, ale dosyc marzen.powrocmy lepiej do rzeczywistosci
.
ok! ciag dalszy... 2006-04-08
  bo oto wlasnie swym rozowym cadilac' iem mknela w kerunku wiezienia Inspektor Bobrus we wlasnej osobie. nie miala ona pjecia co sie tam dzieje, poniewaz dopiero co powrocila do tej dziury, jaka jest miasto X, po niezwykle dlugim i egzotycznym urlopie w Papui i Nowej Gwinei.
ha ha ha!!! gowno prawda! to jest oficjalna wersja majaca  na celu zamydlic oczy biurokracji. czy wiecie co ona tam robila naprawde? otoz zostala ona tam wezwana przez interpol (z ktorym wspolpracuje od upadku PRL) w celu ostateczego rozprawienia sie z lowcami glow. biedni Papuasi. po wizycie Inspaktor zostala po nich tylko kupa czerwono-czarnego miecha.a Irenka powrocila z ''wakacji''  doskonale opalona (wszystko robila doskonale) z gadadajaca papuga na ramieniu i pluszowym rozowym terminarzykiem, w torebce ze skory krokodyla,wypelnionym niezwykle interesujacymi numerami telefonow.
(...) 2006-04-05
  w nocy z 21 na 22 stycznia uderzyly niespodziewanie i z impetem na 'bogu ducha winne' wrota alcatraz, lecz w pijackim amoku zapomnialy, iz to wiezienie i glupie napieranie cielskiem na zbrojone drzwi nic nie pomoze, totez z ostatecznym szturmem postanowily zaczekac do czasu, kiedy wytrzezwieja, wykacuja sie i przestana rzygac- krotko mowiac, az zregeneruja sily i beda mogly stanoc w pelni gotowosci to walki.
 tymczasem w przepastnych lochach i celach alcatraz mialy miejsce istnie dantejskie sceny. chodzac po korytarzu co chwila potykalam sie o niedojedzone trupy wspolwiezniow (tak moi drodzy! w te ciezkie dni w alcatraz szerzyl sie kanibalizm!i kto by pomyslal,ze to elitarne wiezienie?), ktozy padli z wycienczenia. wszedzie unosil sie zapach padliny... oczywiscie oprocz kibla na parterze-tam jak zawsze cuchnelo fajkami.tak w ogole to  zastanawiajace skad oni je mieli, bo przeciez w paczkach z czerwonego krzyza i od al kaidy ich nie bylo? (znowu tu widze palec Tirowy. a moze ja jakas przewrazliwiona jestem?). dookola otaczaly mnie przerazone  twarze z zapadnietymi od niedozywienia policzkami i czerwonymi od przepicia nosami. lecz koniec naszej meki juz byl bliski, bo oto...
Inwazja niedzwiedzi- czyli Inspektor Bobrus spasitiel (wybawca) 2006-04-04
  w styczniowy mrozny poranek ulice zapomnianego miasta X zionely pustka. z powodu mrozow przekraczajacych 35 stopni celsjusza wszystkie sklepy i instytucje zostaly zamkniete (nawet domy publiczne).
  no, prawie wszystkie...
tylko w jednym punkcie miasta zycie toczylo sie dalej. tak, to bylo alcatraz! grupki zziebnietych uczniow tloczyly sie po katach, probojac ogrzac sie cieplem wlasnych cial, tudziez popijajac wysokoprocentowe napoje wiadomej produkcji (Hella), sprowadzone z Ugandy, jako pomoc humanitarna dla dotknietego kleska mrozu miasta X.
  mrozne dni przedluzaly sie,a skrzynek  z gorzala niestety nie przybywalo. z kazdym dniem zapasy topnialy, jak lodowiec na kilimandzaro! zimno, glod i znudzenie zaczely z czasem odczuwac takze spacerujace po ulicach biale misie. i nie wiem czy przypomnialy im sie czasy, kiedy miasto X bylo czescia Zwiazku Radzieckiego, czy po prostu dopadla je zimowa depresja, faktem jednak pozostaje, iz poczuly nieodparta ochote na wszystko co zawieraloby w sobie choc sladowe ilosci tak zwanego etanolu (ciekawe skad misie znaly wzor C2H5OH? a moze za tym wszystkim stala Tirowka? jesli tak to prawdziwa zdzira z niej!).tak wiec w ciagu tygodnia spladrowaly wszystkie sklepy monopolowe.
  zalosny widok przedstawialy ulice miasta X. zataczajace sie niedzwiedzie bezczescily swym plugawym wysokoprocentowym moczem wszystko, co napotykaly na swojej drodze. w skrajnym glodzie i upojeniu alkoholowym postanowily zdobyc twierdze alcatraz i znajdujace sie w niej resztki ugandyjskiego bimbru.
uwaga uwaga!!! 2006-04-03
w komentarzach pod komiksem i putinem sa tlumaczenia z ruskiego na nasze!
(...) 2006-04-02
jak widac macki Helli rozpostarte sa szeroko! nie ma ani jednej sprawy, ktora moglaby sie odbyc bez jej ingerencji.nawet glupi plan tortur zostaje poddawany wnikliwej cenzurze jej najblizszego otoczenia, po czym po wielu poprawkach (musi sie zgadzac z rozkladem pociagow), zostaje w koncu wspanialomyslnie zatwierdzany przez Helle.
 to na razie tyle o Helli. jej strategiczna pozycja sprawi, ze uslyszymy o niej jeszcze nieraz w przyszlosci...
(...) 2006-04-02
tak wiec, wszystkie najwazniejsze procesy  zachodzace w Alcatraz kontrolowala Hella we wlasnej nieprzecietnej osobie. na swoj strategiczny punkt dowodzenia obrala kibel na parterze, gdzie znajdowal sie rowniez skladzik papieru toaletowego, i gdzie pikietowali bojownicy o wyposarzenie kibli w mydlo.
uch... coz ona sie miala z tymi bojownikami. przykuwali sie do sedesow, kradli papier toaletowy, nie spuszczali po sobie wody...itd. lecz pewnego mroznego zimowego dnia wziela ich swoja twarda lapa za mordy i potopila w klozecie. okrutna kobieta! ale jak zauwazyl Macchiavelli-"cel uswieca srodki"-a celem byl spokoj i slepe posluszenstwo. nie trzeba juz chyba dodawac, iz cel ten zostal osiagniety. w calym alcatraz nie ma obecnie osoby, ktora odwazylaby sie przeciwstawiac Helli.
jej polswiatek zacza rozwijac sie pelna para.poczatkowo usunela cala kadre woznych z kanciapki, wprowadzajac na ich miejsce swoich szpicli. jej prawa reka i lewym okiem byla wozna Ale Tu Jebie (byc moze miala arabskich przodkow i stad to trzyczlonowe imie), ktorej doslownie wszedzie jest pelno, od zmywania podlogi na parterze potrafi ona, przekraczajac predkosc swiatla dwukrotnie, przeniesc sie do szorowania pisuarow na II pietrze, wpadajac po drodze do sekretariatu i w ramach sabotazu psujac ksero.
The underground life of Alcatraz! 2006-04-02
  w Alcatraz co prawda sa oficjalne wladze, reprezentowane przez Kaczke i jej swite, ale i tak cala ta rudera trzesie niejaka Hella.
Hella nieprzypadkowo zostala wlasnie tak, o nie! jej ojcem chrzestnym byl sam Masza Bulhakov. nasza Hella jest imiennica Helli z "Mistrza i Malgorzaty", poniewaz posiada te same cechy- lubieznosc i rozpasanie.
  Hella ogolnie jest osobka nieprzecietnego pokroju. w wieku lat 10 odkryla tajniki produkcji "wody zycia", jak to mawiaja francuzi. poczatkowo uruchomila lokalna linie produkcyjna tego  zyciodajnego nektaru, ktorego dealerem byla niejaka Jedwajga. niestety w chwili, kiedy milicja (tak dokladnie! w tym zapomnianym zakatku mamy jeszcze milicje!) zaczela dobierac sie jej do tylka, zaklela tylko pod nosem: "HWDP"- i przeniosla cala linie produkcyjna oraz rynek zbytu do Ugandy, pozostawiajac sobie w piwnicy jedynie mala gorzelnie.
daruje juz sobie opis, jak to Hella podbijala swym produktem wszystkie rynki afrykanskie, a nastepnie azjatyckie. faktem jest, iz kobita jest bardzo obrotna i ekspansywnie rozwija swoj interes. mniemam, iz mozna by ja nazwac "slowianskim tygrysem".
lecz co sie dziwic, kiedy ma ona w prostej linii przodkow takich jak Wladimir Wladimirowicz Lenin czy Edzio Gierek. dziedziczy sie te ciagotki do wladzy, no nie? 
2006-04-02
ogloszenie! 2006-04-02
prosze o zamieszczanie komentarzy!!! mozecie mi podsuwac nowe tematy, krytykowac, dopisywac swoje uwagi, nowe watki...itd.co sobie rzewnie zyczycie.bede bardzo wdzieczna!!! :]
Ciag dalszy... 2006-04-01
  tymczasem w celi obok nadal trwala orgia, co wywnioskowalam z zachwyconych jekow i krzykow Homo Maryllus.
  - kop, Elektryku, kop!!! jedzmy na tym samym koniu, moj ty ogierze!
Santa Maria z niesmakiem potrzasnela glowka.
  - co za dziwka! -skwitowala igraszki Marylli Santa Maria- lepiej zabierajmy stad swoje zwloki i chodzmy zapolowac na miesko!
  - no bez kitu! - przyznalam.
tak tez zrobilysmy!!!
naszym lupem padl niejaki Dwulicus, ktory juz od dawna byl glownym bohaterem erotycznych snow Santa Marii.
  tak wiec zaczailysmy sie na niego  w okolicach scieku o nazwie ''rzeka Biala".ogluszylysmy go za pomoca mlota (sierpa nie bylo pod reka), ktory wczesniej uratowal zycie Santa Marii, a nastepnie zwiazanego jak prosiaka wrzucilysmy do bagaznika naszej seledynowej syrenki, poczym pomknelysmy w strone pewnwj wsi niedaleko zapomnianego miasta X, ktorej nazwy niestety nie moge ujawnic.
I TYLE NAS WIDZIELI!!! (cdn)
[zbieznosc psewdonimow, nazw, nazwisk i wydarzen-calkowicie przypadkowa! ;) ]
Alcatraz bez cenzury, czyli Santa Maria w krainie dreszczowcow!!! 2006-04-01
    powietrze korytarza przepelnione bylo jak zwykle smrodem starych trampek i smierdzacych skarpetek.Santa Maria wtoczyla sie na I pietro, zajadjac tlustego paczka, i nic nie przeczuwajac chwycila za klamke celi nr 666.a tam...
   a tam...w pozycji "czterdziesci i cztery" na swym zielonym biureczku spoczywala Homo Maryllus ( znana rowniez jako mgr Kocyk).lecz myli sie ten, kto by przypuszczal, zeznajdowala sie ona tam sama! z dzikoscia w oczach posuwal ja, jak najgorsza sprzataczke, otyly mlody mezczyzna przypominajacy nieco odynca na rykowisku, zwany w niektorych kregach Elektrykiem (nie mylic z Walesa!!!).krotko mowiac rzna ja jak ostatnia kurwe!
   delikatny mozdzek, ukryty pod blond wlosami Santa Marii nie wytrzymal takiego obciazenia i odmowil wspolpracy.dziewczyna padla zemdlona...i jak zwykle! co ona by beze mnie zrobila? zginelaby marnie! natychmiast przystapilam do pierwszej przemocy! wyjelam ze skarpetki mlotek i z calej sily przyfastrygowalam ja po lbie. otworzyla jedno oko. potem drugie. a na koniec oba.
   - co ty, kurwa, wyprawiasz? - spytala.
lecz ordynarne to zapytanie pozostawilam bez odpowiedzi.co za podyl swiat! ja jej zycie ratuje o ona nie okazuje ani krzty wdziecznosci...
2006-03-30

i komiksik na wesole zakonczenie dzionka.a jutro znowu...ALCATRAZ!!!

2006-03-30
2006-03-30

swoj los dziele z ok 300 wspolwiezniami, ktorzy nie zawsze sa wsparciem, poniewaz jako ludzie inteligentni lubia czasami robic komus kolo dupy.krotko mowiac samo zycie!swoja cele dziele z 32 innymi skazancami.trzeba przyznac, ze jestesmy tu z wlasnego wyboru i na tym wlasnie polega nasz fenomen.z biegiem czasu postaram sie przyblizyc nasz wspolny dramatyczny los ;)


<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Księga gości
 
O mnie
natasqua
X i Y
Słówko o mnie
Jestem małą Rybką i widzę Misie :D
Zobacz mój profil
Zobacz serwisy INTERIA.PL